Blog
Dolina nicości
Bronisław Wildstein
Bronisław Wildstein To jest blog mojej najnowszej powieści "Dolina nicości".
131 obserwujących 53 notki 304255 odsłon
Bronisław Wildstein, 18 czerwca 2008 r.

Rozdział Szesnasty c.d.

Return mówi z trudnością. Krztusi się.

Przeeecież nie umówiliśmy się na konkretny termin... Ja... ja... myślałem...

Niech pan nie robi sobie żartów – esbek jest zdegustowany. – Dam panu ostatnią szansę. Na rogu Chocimskiej i Dzierżyńskiego jest kawiarnia „Maska”. Tam spotkamy się za trzy dni o piętnastej. Nazywam się Leon Szabliński, kapitan Leon Szabliński.

Było to najczęstsze miejsce ich spotkań. Co jakiś czas Szabliński wyznaczał inny lokal, potem jeszcze inny, ale zawsze po jakimś czasie znowu trafiali do „Maski”. Na ścianie wisiała płaskorzeźba Nefretete, nieszczęśliwej żony Echnatona, proroka religii, religii która umarła wraz z jego śmiercią. Nefretete w jakiś sposób przypominała mu Jolę.

Przez kilka tygodni, a może były to miesiące, Return poruszał się w somnambulicznym transie. Dbał tylko, aby nic niezwykłego nie ujawniło się w jego zachowaniu.

Szabliński odbierał informacje, ale chciał także dyskusji. Po paru spotkaniach pod akademikiem czekało na niego dwóch mężczyzn. Wrzucili go do samochodu i przywieźli na Plac Wolności. Półprzytomnego ze strachu wprowadzili do pokoju, w którym siedział Szabliński, rzucili na krzesło i zamknęli za sobą drzwi.

Spokojnie – kapitan z ironicznym uśmiechem rzucił na stół kopertę z pieniędzmi, kazał przeliczyć i pokwitować.

Dlaczego?... – Return nie mógł jeszcze dojść do siebie – nie uprzedził mnie pan, o co chodzi?

Chciałby pan, aby o pana roli wiedzieli ci ubecy – funkcjonariusz wskazał głową zamknięte drzwi. – Spokojnie. Jeśli pan będzie lojalny wobec nas, my będziemy wobec pana.

Return powoli przyzwyczajał się. Szabliński tłumaczył mu, dlaczego radykalne działania nie mają sensu. Przekonywał. Return zgadzał się, choć niekiedy protestował, dyskutował. Robił to właściwie tylko po to, aby uzyskać od kapitana kolejne argumenty na rzecz tezy, w którą wierzył już bez reszty.

Z czasem dyskretnie zaczął namawiać kolegów do umiaru. Szabliński napominał go, aby działał rozważnie. Return uczył się, chociaż czuł się coraz pewniej. Zaczął publicznie spierać się ze Struną. Czasami ustępował, czasami trwał przy swoim. Powoli przyzwyczajał się do tej sytuacji. Stopniowo uświadomił sobie, że jest to rodzaj gry, w którą grają wszyscy. Wszystko jest grą, powtarzał sobie i znajdował kolejne dowody na potwierdzenie swojego odkrycia. Obserwował gry o przewodnictwo w ich grupie, gry między mężczyznami o kobiety, miedzy kobietami o mężczyzn, męsko-damskie gry o dominację w dwuosobowym świecie. Manipulacja to tylko niemiłe słowo na określenie cywilizowanych relacji, tych, w których przemoc ustępuje miejsca inteligencji, a więc racjonalności. I dlatego Return nie mógł ujawniać znajomym nie tylko faktów, ale nawet swoich interpretacji. W każdym razie, nie mógł ujawniać ich do końca. Musiał przygotowywać ich do tego, czego w całości nie będzie mógł powiedzieć nigdy, przygotowywać krok po kroku.

W naturze dominuje siła – powtarzał grupce słuchaczy w akademiku. – Cywilizacja to zastępowanie siły mądrością, relacji prostych – złożonymi. Bo to w nich odbija się komplikacja współczesnego świata – wywodził w zafascynowanym jego elokwencją kręgu. – Błąd Nietzschego polegał na tym, że uznał powrót do natury za odrodzenie wzniosłości. W rzeczywistości to tylko triumf prostackiej siły, zaprzeczenia wzniosłości.

Strunę irytowały jego wyszukane interpretacje.

Ta twoja fascynacja grą... Jasne, że prowadzimy ze sobą różne gry. Odgrywamy różne role. Chodzi jednak o to, aby nie gubić się w komplikacji coraz bardziej złożonych fabuł, czyli intryg. Chodzi o to, aby wydestylować zasadniczą stawkę naszej gry. Gra... To przecież niewłaściwe słowo. Ta gra to walka, w której chodzi o najważniejsze sprawy. Tak jak teraz w Polsce chodzi o to, aby kłamstwu przeciwstawić prawdę, zniewoleniu – wolność. A to, że i wolność nie jest prosta i prawda okazuje się złożona, to już sprawy wtórne, którymi będziemy bawili się po upadku komuny, kiedy pławić się będziemy mogli we wszelkich komplikacjach świata.

Struna potrafił przekonywać. Jak wtedy, gdy wszedł do akademika i paroma zdaniami zmienił nastawienie obecnych, tak zasłuchanych wcześniej w słowa Returna. Return wiedział, że to nie siła argumentów, ale siła ich orędownika, której on nie potrafił przeciwstawić nic porównywalnego.

A przecież Struna był naiwny. To Return wiedział więcej. Rozumiał, że właściwie tylko dzięki niemu ich grupka jest tolerowana. Struna również. Uświadamiał sobie jednak, że gdyby jego przyjaciel poznał prawdę, nie zrozumiałby nic, a zamiast dyskusji dałby mu w twarz i, w najlepszym wypadku, zerwał z nim na zawsze wszelkie kontakty. A przecież to on Return był najważniejszy i tak naprawdę to on walczył z komunizmem. Rozsadzał go od wewnątrz.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Uwaga! Zmieniliśmy sposób komentowania, ale nadal możesz przeczytać stare komentarze do tego wpisu.

Zobacz komentarze
NEWSY - TOP 5

O mnie

"DOLINA NICOŚCI" JUŻ W KSIĘGARNIACH! Wierzę, że kolejne odcinki powieści będą zaczynem gorącej dyskusji. Liczę na Was, na Wasze uwagi i oceny. Proponuję Wam również zabawę. Zainteresowani mogą kontynuować powieść na własną rękę. Będą odgadywać intencje autora, a może tworzyć dla nich interesujące uzupełnienie, albo ważny kontrapunkt. Dla najciekawszych wypowiedzi przewidziane są symboliczne nagrody.

Ostatnie notki

Tagi

Tematy w dziale