Blog
Dolina nicości
Bronisław Wildstein
Bronisław Wildstein To jest blog mojej najnowszej powieści "Dolina nicości".
130 obserwujących 53 notki 304487 odsłon
Bronisław Wildstein, 21 czerwca 2008 r.

Rozdział Szesnasty c.d.

Deklaracja Karoli nie wywołała specjalnego wrażenia. Właściwie mało kto się nią zainteresował. Witecki zaczął wprawdzie dopytywać o szczegóły, ale Adamski oświadczył kpiąco, że chodzi nie tylko o Żaka, ale o wszystkich innych agentów i on też zadecydował, że należy ich wreszcie ujawnić. Ktoś wybuchnął śmiechem. Dziewczyna zagrała scenkę niespecjalnie przekonująco i być może to zadecydowało, że prawie nikt nie potraktował poważnie jej oświadczenia. Wyglądało ono raczej jak wybuch histerii, zwłaszcza że po wygłoszeniu go, przestraszona Karola, przysiadła w kącie, nie odpowiadając na pytania. Return był nawet zadowolony. W mieszkaniu Halinki, jak wszędzie, gdzie się zbierali, był podsłuch. Dowód był czarno na białym.Zadzwonił do Zadry. Usprawiedliwiał się. To miała być zupełnie wyjątkowa linia i Return tłumaczył, że sprawa jest szczególna. Nie musiał udawać. Był zdenerwowany.

Spotkali się w „Czarnym kocie”, kawiarence na Rynku Podgórskim. Return powtórzył to, co powiedziała Karola.

Znają mój pseudonim – podniósł głos, aby zaraz opanować się. – Chcę porozmawiać z Nowakiem. (Nowaka przedstawili mu w jego biurze na Placu Wolności, gdzie trafił przywieziony na przesłuchanie). Wycofuję się. Nie mogę działać w takich warunkach. To naprawdę niebezpieczne. Nie zdajecie sobie sprawy, jak oni potrafią być nieobliczalni. Jeśli Leon nie umie utrzymać języka za zębami, nie mogę z nim współpracować. Nic nie rozumiem, ale nie mogę...

Zadra był spokojny i kazał się mu uspokoić. Do Nowaka zawieźli go dwa dni później. Zgarnęli go spod uczelni. Chciał uciekać, ale było już za późno. Widziało go kilkoro kolegów. Funkcjonariusze poszarpali go nawet i wepchnęli do gabinetu Nowaka. Return powtórzył swoje kwestie. Był zdecydowany.

W porządku. Ma pan rację. Szabliński przeniesiony zostaje do wydziału dokumentacji. Na razie. To już koniec jego kariery. Pan póki co będzie kontaktował się z Zadrą. Później znajdziemy kogoś, kto ma trochę więcej czasu i będzie do pana pasował.

Następny raz Szablińskiego spotkał wczesną wiosną dziewięćdziesiątego roku. Ktoś podszedł do niego na krakowskim rynku i złapał za łokieć. Return nie był jeszcze znany i nie przyzwyczaił się do reakcji wielbicieli. Przestraszył się.

Co? Nie poznajesz mnie? – ktoś wysyczał mu z bliska w twarz. Dopiero wtedy rozpoznał go. Na moment struchlał.

Czemu mi to zrobiłeś? – Szabliński był bardziej rozżalony niż wściekły. – Przecież byliśmy kolegami? Mogłeś mi powiedzieć. Nie miałem z tym nic wspólnego. Naprawdę byłem dyskretny i ty o tym wiedziałeś. O co ci chodziło?

Return wyrywa łokieć i uspokaja się. Szabliński nie jest groźny, tylko żałosny. Skarży się, chociaż mógłby być niebezpieczny.

Nie wiem, o co ci chodzi. To nie ja opowiadałem o Żaku i nie ja podjąłem decyzję, aby cię odsunąć, a potem zwolnić. Do swoich przełożonych miej pretensję. To pewnie byli ci źli ubecy. – Szabliński nie rozumie, ale Return znowu czuje triumf. Łysawy, misiowaty funkcjonariusz w pikowanej, ortalionowej kurtce nie jest w stanie już przestraszyć nikogo. Nawet jego wąsy wiszą teraz smętnie i nie przypominają tamtego ubeckiego szyku sprzed lat.

Poczekaj, musimy pogadać. Przecież byliśmy kumplami! – powtarza Szabliński, idąc obok niego, coraz bardziej bezradny i żałosny.

Teraz nie mam czasu. Może później. Daj mi swój telefon – Return chwyta jego wizytówkę i oddala się, nie słysząc, jak Szabliński dopomina się o jego namiary. Za chwilę, zanim ją wyrzuci, odczyta na niej „Konfekcja damska”. Telefonuje jednak do Nowaka.

Spotkałem Szablińskiego. No... tego funkcjonariusza, który wciągnął mnie do resortu. Potem trzeba go było wywalić za niedyskrecję – tłumaczy, uświadamiając sobie, że rozmówca nie łapie, o kim mowa.

Aaa, o tego chodzi, zapomniałem o nim. No i co z tego, że go spotkałeś? Po to do mnie dzwonisz? – w głosie Nowaka dźwięczy niepokojąca nuta.

Straszył mnie, groził – Return orientuje się, że rzeczywiście jest zdenerwowany.

Aaa, tak. O to chodzi. Masz na niego namiary?

Niestety, przepraszam, dał mi wizytówkę, ale wyrzuciłem, przepraszam, byłem zdenerwowany... Pamiętam, że ma jakiś sklep z damską konfekcją...

Z damską konfekcją? To dobrze. Trudno. Następnym razem trzymaj wizytówki. Tym razem będziemy musieli sobie dać bez niej radę. W porządku. Masz już z nim spokój. Nie masz co się bulwersować. – Nowak miał rację. Return nie spotkał już Szablińskiego.

Po zamknięciu Struny Jola wpadła w dziwny stan. Całymi dniami nie ruszała się z mieszkania, często nie wstawała z łóżka, wpatrywała się godzinami w okno, nie robiąc nic i odmawiając rozmowy. Kiedy indziej krzątała się z gorączkową aktywnością. Wymyślała wtedy najdziwniejsze petycje, które usiłowała wysyłać do przewodniczącego Rady Państwa, I sekretarza KC PZPR, a nawet sekretarza ONZ-u. Biegała po jakichś urzędach, skąd wracała upokorzona i, nie odpowiadając na pytania Returna, zachłystywała się dymem przygyryzając papierosa. Często na krawędzi popielniczki, na rogu stołu czy szafki tlił się niewypalony papieros, promieniem dymu sięgając sufitu, gdy Jola wyciągała już z paczki i zapalała następnego. Pokrzykując na nią Return zbierał papierosy, których żar nadgryzał już krawędź mebla. Nie uzyskiwał żadnej reakcji. Bał się, że Jola spowoduje pożar. Czasami napady lęku o nią, o to, że mogła sobie zrobić coś złego, powodowały, że z trudem opanowywał się, aby nie jechać do niej natychmiast. Tymczasem ona umawiała się z jakimiś dziwnymi ludźmi: działaczami SZSP, stażystami dziennikarskimi, którzy podobno mieli dojście do ważnych redaktorów, podstarzałymi facetami pod czterdziestkę, którzy, jak mówiono, znali tych, których znać należy... W okresach nadaktywności liczyła, że ma szansę pomóc Danielowi i gotowa była zrobić w tym celu wszystko. Karola, jej współlokatorka, kręciła głową z dezaprobatą. Jola pojechała także na kilka dni do Warszawy, aby zwrócić się o pomoc do przyjaciół z KOR-u. Wróciła wściekła.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

"DOLINA NICOŚCI" JUŻ W KSIĘGARNIACH! Wierzę, że kolejne odcinki powieści będą zaczynem gorącej dyskusji. Liczę na Was, na Wasze uwagi i oceny. Proponuję Wam również zabawę. Zainteresowani mogą kontynuować powieść na własną rękę. Będą odgadywać intencje autora, a może tworzyć dla nich interesujące uzupełnienie, albo ważny kontrapunkt. Dla najciekawszych wypowiedzi przewidziane są symboliczne nagrody.

Ostatnie notki

Tagi

Tematy w dziale