Blog
Dolina nicości
Bronisław Wildstein
Bronisław Wildstein To jest blog mojej najnowszej powieści "Dolina nicości".
131 obserwujących 53 notki 304419 odsłon
Bronisław Wildstein, 24 czerwca 2008 r.

Rozdział osiemnasty

Dopiero w Warszawie Wilczycki zadzwonił do Moniki. Umówili się w „Słodkim życiu”. Z Przemyśla wyruszył po śniadaniu. Kasia zdążyła odwieźć chłopców i wróciła z pieczywem, nabiałem i wędliną. Przygotowała jajecznicę. Żółty miąższ przetykany był zielonymi źdźbłami szczypioru i brązowymi plastrami kiełbasy. Wilczycki zmuszał się do jedzenia i z każdym kęsem popijanym słabą, słomkową herbatą czuł się lepiej. Robert odświeżony już i gotów do działania dowcipkował umiarkowanie. Za oknem wiatr gonił niskie chmury.

Obiecałeś mi – gospodarz z filuterną miną nachylił się nad Wilczyckim. Nie mógł nie zaśmiać się.

Obiecałem, że się zastanowię.

Wiem, że jak wyjedziesz, wszystko tu wyda się ci mało znaczące, nieważne. Ale pamiętaj... To jest nasze życie, a więc jest ważne. Może nie tylko dla nas...Jechał wiele godzin. Na obiad zatrzymał się w przypadkowym zajeździe. Dopiero wtedy zamówił małe piwo. Popijał nim schabowego z kapustą i ziemniakami. Zanurzał się w uspokajającej goryczy, która spłukiwała tłuszcz obiadu i pozostałości wczorajszej nocy. Do ciemnego lokalu, wnosząc wilgoć i odór długiej drogi, wchodzili kierowcy ciężarówek. Zamawiali zupę pomidorową albo kapuśniak, a potem zwykle schabowego, choć czasami brali zrazy wołowe z gryczaną, albo żeberka. Za oknem w białej mżawce samochody rozpryskiwały fontanny wody. Poprzez drogę w mgle tonęły pojedyncze zabudowania. Linię horyzontu wyznaczał widmowy las. Przemyśl był nie tylko daleko. Rozpływał się za widnokręgiem wraz z nieprawdopodobnym spotkaniem, opowieścią dawnego kolegi, wieczorem pełnym zadziwiających propozycji i zaskakujących wniosków. Wydawał się coraz bardziej nierealny. Propozycja Bryły była na tyle ekscentryczna, że Wilczycki nie rozumiał, jak mógł potraktować ją serio. Kiedy wjechał w ciemniejące w szarym półmroku przedmieścia Warszawy, pomyślał, że spotkanie z Robertem mogło być złudzeniem. Dopiero po chwili przypomniał sobie o upchniętym w ostatnim momencie do walizki w bagażniku słoiku marynowanych grzybów, który na pożegnanie dała mu Kasia. Im bardziej zbliżał się do Warszawy, im bliżej był domu, tym intensywniej powracał do niego wizerunek Moniki. Przypominał sobie jej uśmiech, sylwetkę i zastanawiał się jak tak długo mógł nie tylko bez niej wytrzymać, ale prawie o niej nie myśleć. Pod opuszkami palców nabrzmiewała powierzchnia jej skóry, powracały miłosne akty, które uwalniały ich ze świata, aby potem, uspokojonych i szczęśliwych, pozostawić na odległym wybrzeżu snu. Trzy tygodnie włóczęgi po Polsce rozpłynęły się gdzieś. Były innym czasem, przeżywanym przez kogoś obcego, nie do końca rzeczywistym.

W skrzynce na listy, w kopercie znalazł kartkę od Returna: „Nie można Cię w ogóle złapać. Zadzwoń! Pilnie! Ważna sprawa!”. Informacja zainteresowała go tylko na moment. Myślał o Monice, choć na krótko powróciły do niego obrazy Marii i Sabiny. Potem uświadomił sobie, że tęskni również za Tomkiem. Wszystko dominowała jednak konieczność spotkania Moniki. Z szuflady wyciągnął wyłączony telefon, który wrzucił tam przed wyjazdem. Coraz bardziej nerwowo przerzucał kartki notesu, aby znaleźć wreszcie zapisany w nim PIN. Z niepokojem wystukał go i z radością zobaczył ożywający ekran. W telefonie Monika zareagowała jakby rozstali się wczoraj, choć po pierwszym: „co słychać” wyczuł niemal niezauważalną pauzę. W powietrzu unosił się jej oddech.

Dziewczyna z fotografii na ścianie była smutna. Tym razem nie potrafiła niczego wypatrzyć przez znajome mury i kształty. Wilczycki patrzył na nią, jak na starego znajomego zatopionego w swoich sprawach. Monika spóźniona tylko parę minut weszła szybko z nieco nienaturalnym uśmiechem. Nadstawiła policzek, choć nie odwzajemniła jego pocałunku. Była piękna.

Nie odzywałeś się prawie trzy tygodnie – rzuciła nieomal obojętnie.

Wiesz, podróżowałem. Jeździłem po Polsce. Bez celu. Musiałem nabrać dystansu... – Wilczycki gubi wątek. Kobieta po drugiej stronie stolika, w którą wpatruje się tak intensywnie, że zapomina, co miał jej do powiedzenia, nie wygląda na zainteresowaną. Wilczycki usiłuje przypomnieć sobie ich zbliżenia, w tym momencie tak nierealne, że aż nieprawdopodobne, uporządkować wspomnienia, aby przeżyć je ponownie, zapanować nad nimi... Ale, chociaż jest w stanie opowiedzieć o nich, wiedza nie przekłada się na obrazy, dźwięki; zmysłowe doznania pozostają chaosem.

– Chciałem... chciałem... – Monika jest wszystkim, o czym marzy teraz. Gwałtownie odsuwa rękę, trafiającą na jego niezdarnie wyciągnięte w jej kierunku palce.

To już nie ma znaczenia. Dziś, to już nie ma znaczenia – mówi nieco sztucznym, suchym tonem, choć równocześnie uśmiecha się do niego. Jest już późno i lokal wyludnia się. Wilczycki usiłuje znowu położyć rękę na dłoni Moniki, ale ta zabiera ją i tym razem. Twardo patrzy mu w oczy.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

"DOLINA NICOŚCI" JUŻ W KSIĘGARNIACH! Wierzę, że kolejne odcinki powieści będą zaczynem gorącej dyskusji. Liczę na Was, na Wasze uwagi i oceny. Proponuję Wam również zabawę. Zainteresowani mogą kontynuować powieść na własną rękę. Będą odgadywać intencje autora, a może tworzyć dla nich interesujące uzupełnienie, albo ważny kontrapunkt. Dla najciekawszych wypowiedzi przewidziane są symboliczne nagrody.

Ostatnie notki

Tagi

Tematy w dziale